Dzień 0: zakładamy projekt z AI od zera
Wyobraź sobie, że budujesz dom. Zanim ktokolwiek położy pierwszą cegłę, wylewasz fundamenty. Nudne? Może. Ale to one decydują, czy ściany kiedyś nie pękną.
Z aplikacją budowaną z pomocą AI jest dokładnie tak samo. Dzień 0 to ten moment przed pierwszą linijką kodu, w którym podejmujesz kilka prostych, świadomych decyzji. Nie musisz umieć programować. Musisz tylko wiedzieć, o czym warto pogadać z asystentem na starcie.
Po co w ogóle ten projekt
Najpierw rzecz najprostsza i najczęściej pomijana: po co to robisz.
Jedno zdanie. Dla kogo jest ta aplikacja, jaki problem rozwiązuje, co użytkownik ma dzięki niej zyskać. Brzmi banalnie, a ratuje przed setką drobnych pomyłek później — bo AI, gdy zna cel, podejmuje lepsze decyzje za Ciebie.
Przy okazji warto przegadać kilka rzeczy, które trudno dokleić później:
- W ilu językach ma działać aplikacja. Jeden? Polski i angielski? Dorzucenie języków na końcu to nie poprawka, to przepisywanie połowy projektu.
- Czy i jak na tym zarabiasz. Za darmo, abonament, jednorazowa opłata? Płatności doklejane po fakcie to ból i przenoszenie danych.
- Jak ma wyglądać i „czuć się” — poważnie i biznesowo czy lekko i przyjaźnie.
Nie musisz znać wszystkich odpowiedzi. Jak czegoś nie wiesz, powiedz wprost — niech AI zaproponuje rozsądny domyślny wybór i wyraźnie zaznaczy, że to założenie, a nie Twoja decyzja.
Gdzie trzymamy zasady
Kolejny fundament: miejsce na reguły gry.
To jeden plik (nazywa się zwykle CLAUDE.md), który jest jakby konstytucją projektu. Spisujesz w nim, jak się rzeczy uruchamia i czego asystent ma się trzymać. Dzięki temu nie musisz tłumaczyć tego samego od nowa przy każdej rozmowie — AI czyta to przy każdym starcie.
Tu wpisujesz też swoje „świętości” — zasady, których nie wolno łamać. Na przykład: nigdy nie wdrażaj zmian na żywą stronę bez mojej wyraźnej zgody. To Twoje czerwone linie, spisane raz, na zawsze.
Kopia, do której da się wrócić
Najważniejsza zasada bezpieczeństwa, prostym językiem: zawsze miej punkt powrotu.
Zanim AI cokolwiek zmieni w ważnych danych, musi istnieć kopia, do której da się cofnąć. Jak zapasowy klucz do mieszkania — trzymasz go nie dlatego, że planujesz się zatrzasnąć, tylko po to, żeby zatrzaśnięcie nie było katastrofą.
Dlatego na Dzień 0 ustalasz: gdzie lądują kopie zapasowe i że robią się regularnie, gdy tylko pojawią się prawdziwi użytkownicy.
Co jest „święte”
Na koniec jedna granica, którą warto postawić od razu: produkcja i dane użytkowników są nietykalne.
„Produkcja” to po prostu ta wersja aplikacji, którą widzą realni klienci. Zmienia się ją tylko świadomie, na Twoje wyraźne „wdrażaj” — nigdy „przy okazji”. Tak samo dane ludzi: zmieniasz je z kopią w zanadrzu i z pełną uwagą.
To nie przesada. To różnica między spokojnym wieczorem a paniką o północy.
Checklista Dnia 0 po ludzku
- Po co — jedno zdanie: dla kogo i jaki problem rozwiązuje.
- Języki i pieniądze — w ilu językach, czy i jak zarabiasz (ustal teraz, nie później).
- Reguły gry — jeden plik z zasadami, których AI ma się trzymać.
- Świętości — wypisz, czego nie wolno ruszać bez Twojej zgody.
- Kopie zapasowe — gdzie są i że robią się same.
- Pierwszy ruch — przejdź z asystentem przez te punkty po kolei.
W skrócie
- Dzień 0 to fundamenty. Kilka decyzji przed kodem ratuje Cię przed górą poprawek później.
- Spisz cel, języki, pieniądze i świętości — to, czego nie widać w kodzie, a co zmienia wszystko.
- Zawsze miej kopię i chroń produkcję — zmiany na żywo tylko świadomie, na Twoje wyraźne „tak”.